Czytelnia · EFT
EFT — opukiwanie, emocje i energia. Co kryje się za tą metodą?
„Myśl pozytywnie”. „Nie przejmuj się”. „Weź się w garść”.
Łatwo powiedzieć. Gorzej, kiedy jesteś wściekła, boisz się jutrzejszej rozmowy albo od kilku dni chodzisz ze ściśniętym żołądkiem. Ładne zdanie wtedy niewiele zmienia. Dalej się boisz, dalej jesteś wściekła, dalej czujesz ten ścisk.
I właśnie dlatego lubię EFT.
Bo to jest naprawdę prosta metoda, z której można skorzystać w bardzo różnych stanach. Kiedy coś Cię wkurza. Kiedy stresujesz się tym, co będzie jutro. Kiedy jedna myśl wraca po raz setny. Albo kiedy właściwie nie wiesz jeszcze, co się dzieje, ale ciało wyraźnie daje znać, że coś jest nie tak.
Nie trzeba najpierw się uspokoić ani zmuszać do pozytywnego myślenia.
Można zacząć dokładnie tam, gdzie się jest.
Co to właściwie jest EFT?
EFT (Emotional Freedom Techniques), czyli Techniki Emocjonalnej Wolności, łączy opukiwanie określonych punktów na ciele z uwagą skierowaną na konkretny temat.
Może nim być emocja, wspomnienie, myśl, przekonanie albo odczucie w ciele.
Czyli zamiast próbować od razu przestać się bać, możesz zacząć od: „Boję się tej rozmowy”.
Zamiast przekonywać siebie, że przecież nie ma się czym denerwować: „Mam taki ścisk w gardle, że najchętniej w ogóle bym tam nie poszła”.
A kiedy nie masz słów, możesz zacząć nawet od samego odczucia.
Podczas opukiwania zostajesz przez chwilę przy tym, co się dzieje, i sprawdzasz, czy coś zaczyna się zmieniać.
Czasem napięcie słabnie. Czasem emocja zmienia się w inną. Czasem pojawia się myśl albo wspomnienie, którego wcześniej w ogóle nie brałaś pod uwagę.
Sama podstawa EFT nie jest skomplikowana. Uczysz się kilku punktów, wybierasz temat, opukujesz i obserwujesz swoją reakcję.
To, co później można z tym zrobić, jest już dużo ciekawsze.
Skąd wzięło się to opukiwanie?
EFT rozwinął Gary Craig na bazie wcześniejszej metody Rogera Callahana. Jednym z fundamentów tej pracy są punkty wywodzące się z tradycji akupunktury i akupresury.
Tylko tutaj nie ma igieł.
Punkty stymulujemy palcami, najczęściej przez opukiwanie. Dlatego EFT bywa czasem nazywane „akupunkturą bez igieł”.
W tradycyjnym ujęciu medycyny chińskiej mówi się o meridianach — kanałach, którymi przepływa energia Qi. Punkty wykorzystywane w EFT pochodzą właśnie z tej mapy.
I tu można wejść naprawdę głęboko, ale na początek wystarczy kilka przykładów.
Punkt z boku oka znajduje się na meridianie pęcherzyka żółciowego. W tradycyjnych opisach pojawiają się przy nim między innymi złość, uraza czy tematy związane z decyzją i zmianą.
Punkt pod okiem leży na meridianie żołądka i bywa łączony ze strachem, niepokojem czy zamartwianiem się.
Z kolei punkt pod obojczykiem wiąże się z meridianem nerek, przy którym pojawia się między innymi temat lęku, napięcia czy poczucia utknięcia.
Nie traktuję tych skojarzeń jak gotowej diagnozy.
Złość nie musi grzecznie siedzieć przy boku oka, a ścisk w brzuchu nie oznacza automatycznie jednej konkretnej emocji.
Taka mapa może coś podpowiedzieć. Resztę pokazuje już człowiek i jego własna reakcja.
Nie tylko myśli
To, co lubię w EFT, to właśnie możliwość patrzenia trochę szerzej.
Nie pracujemy wyłącznie z tym, co człowiek myśli.
Jest emocja. Jest reakcja ciała. Są przekonania i skojarzenia, które czasem pojawiają się dopiero podczas rundy. Jest podświadomość. Jest też energia i to, jak jej zmianę odczuwamy.
Czasem zaczynasz od zwykłego: „Jestem wściekła”.
Po chwili okazuje się, że pod złością siedzi bezsilność.
Albo nagle przypomina Ci się jedna konkretna sytuacja.
Albo ścisk, który był w gardle, robi się słabszy, przenosi się gdzie indziej czy zupełnie zmienia swój charakter.
Można patrzeć na część tych reakcji również przez perspektywę ciała i układu nerwowego. Dla mnie jedna perspektywa nie musi jednak unieważniać drugiej.
EFT ma energetyczne korzenie i nie widzę potrzeby ich wycinać tylko po to, żeby całość brzmiała bardziej „naukowo”.
Jak wygląda podstawowa runda?
Najpierw wybierasz temat, z którym chcesz pracować.
Może to być konkretna sytuacja, emocja, myśl albo odczucie w ciele.
W klasycznym EFT często na początku określa się intensywność problemu w skali od 0 do 10. Potem wykonuje się tak zwane ustawienie na punkcie karate, czyli zewnętrznej krawędzi dłoni.
Może ono brzmieć na przykład:
„Mimo że stresuję się jutrzejszą rozmową i ściska mnie w gardle, uznaję, że właśnie tak teraz reaguję”.
Następnie opukujesz kolejne punkty:
brew → bok oka → pod okiem → pod nosem → broda → obojczyk → pod pachą → czubek głowy.
Przy kolejnych punktach zostajesz przy swoim temacie. Możesz mówić o emocji, myśli, sytuacji albo o tym, co właśnie dzieje się w ciele.
Po rundzie sprawdzasz, czy coś się zmieniło.
Skala od 0 do 10 może w tym pomóc, ale nie traktuję jej jak obowiązku. Kiedy emocja jest mocna, czasem wolę po prostu zacząć opukiwać, zamiast najpierw zastanawiać się, czy to już siedem, czy może osiem i pół.
Ważniejsza jest dla mnie rzeczywista reakcja.
Czy napięcie jest takie samo? Czy osłabło? Czy zmieniło miejsce? Czy pojawiła się inna emocja? A może przyszła myśl, której wcześniej nie było?
I od tego zależy, co robimy dalej.
Przykład jednej rundy EFT
- 1
Wybieram temat
Nazywam to, z czym chcę teraz pracować.
- 2
Sprawdzam, co czuję
Mogę ocenić intensywność w skali 0–10.
- 3
Ustawienie — bok dłoni
Opukuję punkt karate i mówię zdanie trzy razy.
- 4
Przechodzę przez punkty
Przy każdym mówię słowa związane z tematem.
- 5
Zatrzymuję się i sprawdzam
Co się zmieniło? Czy potrzebuję kolejnego przejścia?
Jutrzejsza rozmowa i ścisk w gardle
Przykładowe ustawienie
„Mimo że stresuję się jutrzejszą rozmową i ściska mnie w gardle, uznaję, że właśnie tak teraz reaguję”.
Słowa przy kolejnych punktach
- brew
- Ta jutrzejsza rozmowa
- bok oka
- Stresuję się nią
- pod okiem
- Ten ścisk w gardle
- pod nosem
- Boję się, jak wypadnę
- broda
- Ta jutrzejsza rozmowa
- obojczyk
- Ten stres
- pod pachą
- Ten ścisk w gardle
- czubek głowy
- To, co teraz czuję
To przykład słów na jedno przejście. Możesz mówić po swojemu i wykonać kolejne rundy.
A co ze słowami?
Nie trzeba znać magicznej formułki.
Słowa mają przede wszystkim trafić w to, z czym naprawdę pracujesz.
Dwie osoby mogą stresować się tą samą rozmową, a przeżywać ją zupełnie inaczej.
Jedna boi się, że się skompromituje.
Druga jest wściekła, bo znowu musi walczyć o swoje.
Trzecia czuje bezsilność, bo cała sytuacja przypomina jej coś, co wydarzyło się wcześniej.
Dlatego zdanie „stresuję się rozmową” może być dopiero początkiem.
I nie trzeba od razu przeskakiwać do: „Jestem spokojna, bezpieczna i wszystko będzie dobrze”, jeśli wszystko w środku mówi coś zupełnie innego.
Czasem dużo uczciwszym początkiem jest:
„Jestem tak wkurzona, że nie chcę nawet o tym myśleć”.
Albo:
„Nie wiem, dlaczego tak reaguję, ale mam kamień w brzuchu”.
Od tego też można zacząć.
Po co gotowe rundy EFT?
Bo kiedy człowiek jest po uszy we własnej emocji, znalezienie właściwych słów wcale nie musi być takie proste.
Czasem kręcimy się wokół jednego zdania. Czasem wiemy tylko, że jest źle. Czasem czujemy coś bardzo wyraźnie, ale jeszcze nie umiemy tego nazwać.
Gotowa runda może wtedy pomóc wejść w temat.
Może podsunąć słowa, które trafiają.
Może pokazać inną stronę tego, co się dzieje.
Może pojawić się zdanie, przy którym nagle przychodzi bardzo wyraźne: „O. Właśnie o to chodzi”.
Nie oznacza to, że każdy wers gotowej rundy musi do Ciebie pasować.
Jeżeli jakieś zdanie trafia — zostań przy nim.
Jeżeli nie pasuje — zmień je albo pomiń.
Jeżeli podczas opukiwania pojawia się coś zupełnie innego — zwróć uwagę właśnie na to.
W URADUJ SIĘ znajdziesz gotowe rundy i zestawy rund dotyczące konkretnych tematów. Mają pomóc zacząć pracę i dać Ci punkt zaczepienia, kiedy trudno znaleźć własne słowa.
Nie są instrukcją, jak masz czuć.
I nie muszą prowadzić każdego dokładnie tą samą drogą.
Bo podstaw EFT można nauczyć się dość szybko.
A to, co człowiek nosi pod spodem, bywa już znacznie bardziej złożone.